Ronaldo miał na Old Trafford wspaniałą karierę, którą ukoronował wieloma tytułami, zarówno indywidualnymi, jak i drużynowymi. Był też złotym dzieckiem Fergusona, a z Manchesteru United odchodził jako najdroższy piłkarz w historii futbolu. Niewiele jednak osób wie, że nastoletni Cristiano Ronaldo niemal wylądował…na Anfield.

Zanim Ronaldo wyprowadził się z Portugalii, to Liverpool był klubem, który niemal wyciągnął perspektywicznego piłkarza z zespołu Sportingu. Taką wersję wydarzeń przedstawia były menedżer “The Reds”, Gerard Houllier.

Historia wypłynęła na światło dzienne, gdy były asystent HoullieraPhil Thompson, opowiedział w mediach, że Ronaldo niemal został piłkarzem Liverpoolu. Nie stało się tak ze względu na aspekt finansowy.

– Phil ma rację, że nie udało nam się go zakontraktować, ale wiele osób może też tak powiedzieć – wspomniał Houllier. – W 2002 roku, kiedy to byłem chory [kłopoty z sercem], zdecydowaliśmy się wziąć Ronaldo i Quaresmę, dwóch piłkarzy Sportingu. Wygrali turniej Tulon z Portugalią i byli świetni na skrzydłach.

– Obserwowaliśmy Cristiano przez rok, ale przeciągało się to, bo poziom zarobków Ronaldo był bardziej wymagający, niż mogliśmy sobie na to pozwolić. Musicie wiedzieć, że w Liverpoolu mieliśmy zasady odnośnie płac, a Michael Owen dopiero wygrał Złotą Piłkę. Nie możesz dać 17-latkowi wyższej pensji niż jemu.

– Kontaktowałem się z Cristiano, ale Manchester United rozegrał towarzyski mecz z Lizboną. Sporting wygrał 3:1, Cristiano strzelił dwie bramki [przyp. redakcji: pomyłka, Ronaldo nie zdobył wtedy bramki] i wszyscy piłkarze United mówili, że musi zostać kupiony.

– Jego cena skoczyła z 4 milionów funtów do 13 milionów funtów i nie mogliśmy jej sprostać. Może nasz rekruter powinien zgodzić się od razu, ale chciał mieć pewność, by nie popełnić błędu – dodaje były menedżer Liverpoolu.

– To zabawne, bo zawsze utrzymywałem wyjątkową relację z Cristiano. Byłem na jego pierwszej ceremonii wręczenia Złotej Piłki z Aleksem Fergusonem, bardzo się cieszył. Utrzymywaliśmy bliską relację, gdy trenowałem Liverpool, a on grał przeciwko nam.

– Jest wzorem profesjonalizmu, wyjątkowym ciężko pracującym człowiekiem. Możemy powiedzieć o nim, co chcemy, jest utalentowanym liderem, ale też przewodzi staraniom. Czterdzieści goli na sezon, chapeau [bas]. Angielski futbol zrobił mu dobrze – dodaje Houllier – plus miał Davida Beckhama w roli nauczyciela.

Źródło: manutd.pl