Marcus Rashford w przerwie między meczami reprezentacji Anglii nadal nie przestaje angażować się w kampanię społeczną na rzecz walki z ubóstwem wśród dzieci w Wielkiej Brytanii. Anglik udzielił przy tej okazji wywiadu dziennikowi “The Telegraph”.

Co do motywacji Marcus Rashforda nie ma wątpliwości. – Każdego dnia mnie to szokuje – mówi 22-letni angielski napastnik, gdy opowiada o swojej kampanii przeciwko ubóstwu żywieniowemu i nierównościom, jakie istnieją w społeczeństwie. – To wręcz rozsadza umysł, gdy słyszy się o liczbie ludzi, którzy cierpią i o liczbie ludzi, którzy nie wiedzą skąd mogą uzyskać pomoc. Jest wiele rzeczy, które mogłoby zszokować wielu ludzi, jeżeli znaliby fakty na temat tych problemów.

Rozpowszechnianie tych faktów, które mają w efekcie doprowadzać do zmian, jest misją dla Rashforda. To podczas lockdownu i okresu, w którym cierpiał na kontuzję placów, której doznał w styczniu tego roku i wydawało się, że wykluczy go to z gry z pozostałej części sezonu, a także z udziału w Euro 2020 w kadrze Anglii – turniej ten został później przełożony na przyszły rok – podjął decyzję w tej sprawie. Rashford już wcześniej poruszał problem ubóstwa, ale tym razem sprytnie wymyślił, że jego interwencja będzie dużo lepiej ukierunkowana.

– Wiesz, na początku zmagałem się z kontuzją placów, więc nie mogłem wykonywać żadnych ćwiczeń, nie mogłem nic robić na siłowni, więc skupiałem się dosłownie tylko na odzyskiwaniu sił. Zawsze jednak źle się czułem, gdy nie miałem, co robić, więc po prostu pomyślałem: “spróbujmy jeszcze raz skupić się na problemie, którego starałem się zacząć poruszać kilka lat temu” – wyjaśniał Rashford.

– Tym razem jednak chcieliśmy zrobić to w możliwie najlepszy sposób, więc poświęciliśmy temu więcej czasu i przeanalizowaliśmy fakty oraz liczby. Na początku miałem więc w to większy wkład, biorąc pod uwagę to, co robię teraz. Teraz chodzi bardziej o podtrzymywanie tego rozmachu, więc póki sprawy idą do przodu i we właściwym kierunku, a ja widzę malejące liczby i więcej rodzin, którym dostarczana jest pomoc i które nie wstydzą się o nią prosić, to sprawia mi to przyjemność.

Tweet był pierwszym publicznym znakiem, gdy Rashford poprosił o przekazanie informacji na temat problemu, który dotyka 1,3 miliona dzieci, które kwalifikują się do otrzymywania darmowych posiłków w szkołach, ale nie otrzymali ich podczas lockdownu. To z kolei rozpoczęło współpracę Rashforda z organizacją charytatywną FareShare. Anglik jest najmłodszym z pięciorga rodzeństwa wywodzącym się z rodziny, która pozostawała pod opieką samotnej matki, Melanie, która imała się różnych prac, aby związać koniec z końcem i sami odwiedzali wówczas banki żywności czy kuchnie, gdzie podawano zupy. W szkole z kolei korzystał z klubowych śniadań i lanczów.

Rashford nigdy o tym nie zapomniał i w czerwcu wystosował swój list zaadresowany do brytyjskiego parlamentu, który okazał się mieć wielką moc i zmusił do zmiany polityki przez Premiera, Borisa Johnsona, który przeznaczył 120 milionów funtów na opłacenie posiłków dla zubożałych dzieci w całym kraju.

– Myślę, że chodzi po prostu o to, aby być precyzyjnym w tym, co chcemy osiągnąć i w sprawach, które czujemy, że przyniosą największe korzyści – mówił dalej Rashford na temat prowadzonej przez siebie kampanii społecznej. – Dość ważnym dla mnie i dla zespołu ludzi, który ze mną współpracuje, jest robienie jednego kroku na raz. To dla nas jedna z najważniejszych spraw, ponieważ faktycznie daje do większy efekt dla rodzin, którym staramy się pomóc, gdy robimy to właśnie w ten sposób.

Rashford stoi teraz na czele ruchu, który walczy na rzecz dzieci obarczonych ubóstwem – wspierając dofinansowanie śniadań w szkołach i rozszerzając program bonów żywnościowych – stając się postacią jednoczącą w czasach kryzysu. W zeszły weekend, podczas Queen’s Birthday Honours, został uhonorowany tytułem MBE.

Czy rozważał w ogóle odrzucenie przyznania tego odznaczenia? – Będąc szczerym, tak naprawdę nawet się w to za bardzo nie wczytywałem – odparł Rashford. – Byłem dumny, że Królowa doceniła to, co staram się robić. Myślę, że biorąc pod uwagę, to co się działo, podniosło to nieco bardziej świadomość na temat spraw, w imię których działałem niż na temat otrzymania przeze mnie MBE. Więcej ludzi angażuje się teraz w pomoc tym rodzinom i muszą na to spojrzeć z tego punktu widzenia.

Wydaje się, że Rashford należy do pokolenia piłkarzy – któremu być może przewodniczy Raheem Sterling, jego kolega z reprezentacji Anglii – którzy są bardziej przygotowani na to, aby przemawiać do innych.

– Zdecydowanie daje to element swobody, gdy mówi się o sprawach, które są dla ciebie ważne – mówi dalej. – Właśnie tak to się dla mnie zaczęło, po prostu od mówienia na temat czegoś, co uważałem za słuszne. Nie uważam, aby piłkarze powinni czuć się źle, robiąc coś takiego. To staje się coraz ważniejsze, a im więcej ludzi to robi, tym bardziej otwiera to oczy pod kątem tego, ilu ludziom możemy tym pomóc i jaki to może przenieść efekt.

Z drugiej strony nieuchronnie doprowadziło to do krytyki, że Rashford, który przygotowuje się właśnie do meczu Anglii z Danią na Wembley w Lidze Narodów, który odbędzie się w środowy wieczór, powinien po prostu skupić się na piłce nożnej.

– Nie da się kontrolować tego, co ludzie zamierzają mówić na twój temat – odpowiada Anglik. – To nie to jest ważne. Ważne jest pomaganie ludziom, którym pomogliśmy do tej pory i miejmy nadzieję, że pomożemy kolejnym w przyszłości. Do tego po prostu zamierzam grać w piłkę po swojemu i dalej się rozwijać, nawet pomimo tego, że jest to bardzo drażliwy temat.

A czy Rashford czuje, że prowadzona przez niego kampania społeczna jakoś na niego wpływa? – Robię wszystko, co w mojej mocy, aby to rozdzielić – mówi. – Zrobiłem to w możliwie najlepszy sposób.

– Wciąż pozostaję skupiony na boisku, wciąż ciężko pracuję i staram się pomagać drużynie, to będzie się mnie trzymać. To w końcu coś, co robię odkąd pamiętam, odkąd jestem dzieckiem. Skupianie się na sprawach boiskowych to dla mnie prawie jak druga natura. Musiałem zwiększyć moje zrozumienie problemów, jakie istnieją poza boiskiem, aby móc pomagać ludziom.

Czy zawsze będzie człowiekiem zaangażowanym w tego typu kampanie? – Nie wiem, co przyniesie przyszłość – odpowiada Rashford. – Chodzi po prostu o pomaganie ludziom w możliwie najlepszy sposób, niezależnie od tego czy te rzeczy będą się działy przez całą moją karierę, ale mam nadzieję, że nie, ponieważ uważam, że wiele problemów powinna zostać rozwiązana i naprawiona do tego czasu. Wciąż jestem jeszcze młody i czerpię bardzo dużą przyjemność z gry w piłkę, przy okazji pomagając ludziom.

– Uważam, że gra dla Manchesteru United i reprezentacji Anglii w młodym wieku pomogła mi dojrzeć znacznie szybciej, niż się tego spodziewałem. Jestem wdzięczny z otrzymania tych szans i bardzo szczęśliwy, że znalazłem się w takim położeniu. Czuję się swobodnie w kwestii wypowiadania się na tematy, które czuję, że są dla mnie ważne. Jest tak z powodu moich doświadczeń z przeszłości, które sprawiają, że czuję się w tym tak komfortowo.

Źródło: ManUtd.pl